Brak produktów
Realizuj zamówienie
Czym się zajmujemy? (opis sklepu) »
Jak do nas trafić (mapa dojazdu) »
Ostatnio na blogu
Regularnie otrzymujemy zapytania dotyczące monet euro, centów, pensów brytyjskich oraz rzekomych destruktów menniczych, które w internecie bywają wystawiane za astronomiczne kwoty — od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Niestety, w zdecydowanej większości przypadków takie monety nie są warte więcej niż nominał widoczny na ich powierzchni.
Najczęstszy schemat wygląda podobnie: właściciel monety znajduje w internecie podobny egzemplarz wystawiony na polskim lub zagranicznym portalu aukcyjnym za bardzo wysoką kwotę i zakłada, że jego moneta ma taką samą wartość. To błędne założenie — cena widoczna w aktywnej ofercie nie oznacza jeszcze realnej wartości rynkowej.
W tym artykule wyjaśniamy, skąd bierze się ten proceder, dlaczego zwyczajne monety obiegowe bywają wystawiane za horrendalne sumy oraz jak odróżnić rzeczywistą wartość kolekcjonerską od internetowych mitów.
Każdy może wystawić dowolny przedmiot za dowolną kwotę. Dotyczy to nie tylko numizmatyki, ale praktycznie każdego rynku kolekcjonerskiego.
Na popularnych portalach aukcyjnych można znaleźć zwykłe monety obiegowe wystawione w bardzo wysokich cenach. Często są to egzemplarze wyprodukowane w milionach sztuk, które wiele osób nadal ma w portfelach. Mimo to opisy aukcji sugerują, że mamy do czynienia z niepowtarzalną okazją, rzadkim wariantem albo destruktem menniczym.
W rzeczywistości w wielu przypadkach są to monety z obiegu, często z uszkodzeniami mechanicznymi: zadrapaniami, wgnieceniami, przebarwieniami czy śladami korozji. Takie uszkodzenia nie podnoszą wartości monety — zwykle ją obniżają. O wartości decyduje nie to, za ile ktoś monetę wystawił, lecz to, za ile została faktycznie sprzedana.
Problem narasta przez efekt kopiowania. Ktoś wystawia zwykłą monetę za 5 tysięcy złotych. Kolejna osoba widzi taką ofertę i uznaje, że jej egzemplarz również musi być tyle wart. Po pewnym czasie internet zapełnia się ofertami, które wyglądają na potwierdzenie wysokiej wartości, choć w rzeczywistości nie znajdują kupców.
Warto odróżnić prawdziwy destrukt menniczy od zwykłego uszkodzenia powstałego już po opuszczeniu mennicy. Różnica jest istotna i często możliwa do zauważenia nawet dla osób początkujących.
Przykład ze zdjęcia pokazuje monetę opisaną jako destrukt menniczy, choć widoczne ślady mają charakter uszkodzeń mechanicznych powstałych już w obiegu. Do takich uszkodzeń zaliczamy między innymi zadrapania, wgniecenia, ślady uderzeń, korozję, przebarwienia, przetarcia oraz deformacje powstałe poza mennicą.
Moneta z takimi śladami nie jest destruktem menniczym. Jest po prostu monetą uszkodzoną lub zużytą. Nawet jeśli wygląda nietypowo, nie oznacza to automatycznie, że ma wartość kolekcjonerską.
Destrukt menniczy to moneta wadliwie wykonana jeszcze w mennicy, która mimo kontroli jakości trafiła do obiegu. Takie egzemplarze rzeczywiście mogą być poszukiwane przez kolekcjonerów, ponieważ stanowią faktyczną rzadkość.
Na powyższym zdjęciu widoczny jest rzeczywisty destrukt menniczy — 5 złotych z wadą rdzenia, które przeszło kontrolę jakości i trafiło do obiegu.
Do prawdziwych destruktów można zaliczyć między innymi monety wybite mimośrodowo, z przesuniętym stemplem, z obróconym rewersem względem awersu, z błędem w napisie, z brakującymi elementami rysunku, z wadą krążka menniczego albo z nieprawidłowym połączeniem elementów w monetach bimetalicznych.
Podsumowując: destrukt to wada powstała na etapie produkcji monety. Uszkodzenie mechaniczne powstaje później, podczas normalnego użytkowania. To dwie zupełnie różne sytuacje.
Co jakiś czas w popularnych mediach pojawiają się artykuły z nagłówkami w rodzaju: „Te monety ma każdy w domu, dziś kosztują krocie!”. Takie teksty często sugerują, że zwykłe monety z PRL-u, eurocenty albo inne popularne egzemplarze mogą być warte fortunę.
W praktyce bardzo często jest to jedynie sposób na przyciągnięcie uwagi czytelnika. Nagłówek budzi emocje, ale treść rzadko wyjaśnia, że wysokie ceny dotyczą wyłącznie konkretnych, rzadkich roczników, odmian, stanów menniczych albo potwierdzonych błędów menniczych.
Największe zamieszanie dotyczy zwykle monet, które wiele osób ma w domu: monet PRL, euro, centów, pensów brytyjskich czy drobnych monet przywożonych z podróży. Ich popularność sprawia, że łatwo znaleźć w internecie podobny egzemplarz, ale podobieństwo nie oznacza jeszcze wartości. Na cenę wpływają między innymi rocznik, nakład, stan zachowania, odmiana, rzadkość, popyt kolekcjonerski oraz potwierdzone wyniki sprzedaży.
Zawyżone oferty mogą być nie tylko mylące, ale również niebezpieczne dla kupujących. Sprzedający może pokazać potencjalnemu nabywcy aktywną aukcję z bardzo wysoką ceną i przekonywać, że dana moneta „chodzi właśnie po tyle”. Następnie oferuje duży rabat, tworząc wrażenie okazji. Kupujący może uznać, że nabywa monetę wartą kilka tysięcy złotych za ułamek ceny, choć w rzeczywistości może kupić zwykły egzemplarz wart kilka złotych albo jedynie nominał.
Profesjonalna wycena nie polega na znalezieniu jednej, najdroższej oferty w internecie. Podczas oceny bierze się pod uwagę nakład monety, rzeczywistą rzadkość, stan zachowania, odmianę lub wariant, zainteresowanie kolekcjonerów, wyniki ostatnich sprzedaży, archiwa aukcyjne oraz aktualną sytuację rynkową. Dopiero zestawienie tych informacji pozwala określić realną wartość monety.
Jeżeli znaleźli Państwo w internecie monetę podobną do swojej, wystawioną za kilka tysięcy złotych, nie oznacza to jeszcze, że Państwa egzemplarz ma taką wartość. W numizmatyce liczą się przede wszystkim rzeczywiste transakcje, a nie ceny życzeniowe. Aktywne oferty pokazują tylko, za ile ktoś chciałby sprzedać monetę. Prawdziwą wartość rynkową pokazują dopiero zakończone sprzedażą transakcje. U nas w firmie można skorzystać z bezpłatnej szacunkowej wyceny, w miłej atmosferze. Zapraszamy :)